Rekolekcje szkolne 1994 r.

CZY „ORKA NA UGORZE”?

     Łatwiej jest zmie­nić i udo­sko­na­lić narzę­dzie niż czło­wie­ka, stąd pra­ca nad kształ­to­wa­niem cha­rak­te­ru dzie­ci i mło­dzie­ży wyma­ga cier­pli­wo­ści, poświę­ce­nia, a nawet ofia­ry. Efek­ty wycho­waw­cze zawsze były nie­współ­mier­ne do wło­żo­ne­go tru­du, ale w obec­nej rze­czy­wi­sto­ści, kie­dy łamią się auto­ry­te­ty i dewa­lu­ują war­to­ści, są jesz­cze mniej widocz­ne. A jak je oce­niać, gdy pra­cę podej­mu­je się w sfe­rze ducha, a prze­ka­zy­wa­ne tre­ści mają aspekt reli­gij­ny? Trud­na jest więc dzia­łal­ność kapła­nów… Dusz­pa­ster­stwo para­fial­ne sto­su­je róż­no­rod­ne środ­ki, mody­fi­ku­je meto­dy i wpro­wa­dza nowe, o czym świad­czy m. In. seria reko­lek­cji wiel­ko­post­nych dla dzie­ci i mło­dzie­ży w naszej para­fii. Każ­da szko­ła pod­sta­wo­wa mia­ła reko­lek­cje osob­no w innym ter­mi­nie, co wpły­nę­ło pozy­tyw­nie na fre­kwen­cję i przy­czy­ni­ło się do ści­ślej­szej wię­zi komu­ni­ka­tyw­nej mię­dzy kapła­nem i dzieć­mi oraz głęb­szej per­cep­cji tre­ści religijnych.
     Spra­wą reko­lek­cji zain­te­re­so­wa­ne zosta­ły dwa pozo­sta­łe (obok Kościo­ła) śro­do­wi­ska wycho­waw­cze, jaki­mi są dom rodzin­ny i szko­ła. Do odpo­wie­dzial­no­ści za prze­ka­za­nie wia­ry mło­de­mu poko­le­niu wyraź­nie poczu­wa­li się kato­lic­cy rodzi­ce nauczy­cie­le wszyst­kich szkół pod­sta­wo­wych i śred­nich. W nie­dzie­lę poprze­dza­ją­cą ter­min roz­po­czę­cia reko­lek­cji uczest­ni­czy­li we Mszy św. o godz. 15.00 z litur­gią przez nich przy­go­to­wa­ną. Było to jed­no­znacz­ne świa­dec­two, że pra­gną reali­zo­wać zada­nie posta­wio­ne przez Ojca Świę­te­go Jana Paw­ła II, a wyra­żo­ne w sło­wach: „Zacho­wać i prze­ka­zać mło­dzie­ży auten­tycz­ne war­to­ści chrze­ści­jań­skie naro­do­we”. O współ­dzia­ła­niu śro­do­wi­ska z kapła­nem orga­ni­zu­ją­cym reko­lek­cje dla dzie­ci przez trzy kolej­ne tygo­dnie świad­czy po moc nie­któ­rych insty­tu­cji, np., Porad­ni Psy­cho­lo­gicz­no — Peda­go­gicz­nej i kina „Świa­to­wid”.
Pre­lek­cja, peda­go­ga o wycho­wa­niu w rodzi­nie, włą­czo­na do pro­gra­mu reko­lek­cji, eks­po­no­wa­ła wymo­wę Świa­to­we­go Roku Rodzi­ny 1994 i pod­kre­śla­ła, że „Przy­szłość ludz­ko­ści idzie przez rodzi­nę”, gdyż po odno­wy spo­łe­czeń­stwa, a więc do odro­dze­nia, np. altru­izmu, pra­co­wi­to­ści, uczci­wo­ści, obo­wiąz­ko­wo­ści i poświę­ce­nia, może dopro­wa­dzić tyl­ko odno­wa rodziny.
     Peł­na zaan­ga­żo­wa­nia posta­wa wycho­waw­ców kla­so­wych oraz pozo­sta­łych nauczy­cie­li i dyrek­cji przy­czy­ni­ła się do spraw­ne­go zor­ga­ni­zo­wa­nia spo­tkań w gru­pach wie­ko­wych dzie­ci w kinie, gdzie poprzez pio­sen­kę i tek­sty poetyc­kie prze­ka­za­ne zosta­ły tre­ści religijne.
Każ­de dziec­ko uczest­ni­czy­ło w reko­lek­cjach nie tyl­ko przez udział w róż­nych nabo­żeń­stwach (Dro­ga Krzy­żo­wa, Róża­niec, Eucha­ry­stia), tak­że poprzez wyko­na­nie ćwi­czeń i zadań prak­tycz­nych, któ­rych odbi­ciem jest zeszyt do religii.
Spra­wa wycho­wa­nia, bo tak chy­ba trze­ba nazwać ‘dzia­ła­nia kapła­na w cią­gu trzech dni zmie­rza­ją­ce do odno­wy wewnętrz­nej dzie­ci, win­no być przed­mio­tem zain­te­re­so­wa­nia całe­go spo­łe­czeń­stwa dorosłego.
Trzy serie reko­lek­cji dla dzie­ci szkół pod­sta­wo­wych pro­wa­dził i zor­ga­ni­zo­wał kate­che­ta liceum ks. Janusz Jastrzęb­ski. Reko­lek­cje dla mło­dzie­ży LO i ZSZ pro­wa­dził w innym ter­mi­nie były wika­riusz Góry ks. Marek Plu­sko­ta. Reko­lek­cjo­ni­sta uwraż­li­wił mło­dych słu­cha­czy, że nie wszyst­ko, co mod­ne, jest moral­nie dobre, że współ­cze­sny czło­wiek zewsząd jest osa­czo­ny zagro­że­nia­mi i dla­te­go musi się kur­czo­wo trzy­mać Pana Boga.
     Kil­ka dni przed reko­lek­cja­mi wszy­scy ucznio­wie obu szkół śred­nich otrzy­ma­li pro­gram, uwzględ­nia­ją­cy godzi­nę, miej­sce zajęć oraz for­mę modli­twy. Na kart­kach umiesz­czo­ne też zosta­ły do prze­my­śle­nia reflek­sje typu: „Rodzi­na sta­no­wi wspól­no­tę miło­ści i soli­dar­no­ści, jedy­ną pod wzglę­dem moż­li­wo­ści naucza­nia i prze­ka­zy­wa­nia war­to­ści kul­tu­ral­nych, moral­nych, etycz­nych, ducho­wych i reli­gij­nych”. Mło­dzież uczest­ni­czy­ła nie tyl­ko w nabo­żeń­stwach i kon­fe­ren­cjach reko­lek­cyj­nych w koście­le, ale tak­że mia­ła oka­zję pogłę­bić ogól­ną wie­dzę reli­gij­ną i doświad­czyć prze­żyć este­tycz­nych i emo­cjo­nal­nych, bo obej­rza­ła w kinie film o chry­stia­ni­za­cji „Czar­na suk­nia” oraz sztu­kę Die­go Fab­bri „Pro­ces Jezu­sa” w wyko­na­niu Semi­na­ryj­ne­go Zespo­łu Teatral­ne­go Wyż­sze­go Semi­na­rium Duchow­ne­go Salwatorianów.
     Gru­pa uczniów LO zapre­zen­to­wa­ła jesz­cze swo­im kole­gom w auli szkol­nej w pierw­szym dniu reko­lek­cji pro­gram lite­rac­ki pt. „Być dobrym jak chleb”, inte­gru­ją­cy sło­wo, muzy­kę, pieśń, sce­no­gra­fię. Na całość kom­po­zy­cyj­ną zło­ży­ły się trzy obraz­ki sce­nicz­ne: „O śla­dach, któ­re nie giną”, „Dło­nie”, „W dro­dze” oraz pio­sen­ki, afo­ry­zmy i wier­sze, w któ­rych prze­wi­jał się motyw dobra. War­to­ści wycho­waw­cze takie­go dzia­ła­nia są bez­spor­ne, gdyż ucznio­wie bez­in­te­re­sow­nie poświę­ci li swój wol­ny czas dla dobra wspól­ne­go, nauczy­li się tek­stów mówią­cych o posta­wach etycz­nych i prze­ka­za­li je innym — w cza­sach, kie­dy nie wszy­scy mają odwa­gę mówić gło­śno o war­to­ściach moral­nych, bo to nie­mod­ne. Tek­sty wyko­rzy­sta­ne w pro­gra­mie uświa­do­mi­ły słu­cha­czom, że „Czło­wiek w pro­mie­niach dobro­ci roz­wi­ja się jak kwiat w pro­mie­niach słoń­ca”, że „W każ­dym czło­wie­ku trze­ba naj­pierw widzieć to, co dobre, bo jeste­śmy „Uoso­bie­niem dobro­ci Boga”.
     Czas prze­zna­czo­ny na reko­lek­cje szkol­ne był dla dzie­ci i mło­dzie­ży cza­sem odno­wie­nia przy­jaź­ni z Chry­stu­sem oraz świa­do­mej pra­cy nad kształ­to­wa­niem wła­snej oso­bo­wo­ści, a tak­że oka­zją do samo­spraw­dze­nia i spo­sob­no­ścią do prze­ży­cia głę­bo­kich tre­ści etycz­nych i reli­gij­nych. Wszyst­kie usły­sza­ne tek­sty i wypo­wie­dzi mogły skło­nić mło­dzież do ogól­nej kon­klu­zji, że obok agre­sji, kon­flik­tów i suro­we­go obrzu­ca­nia się nawza­jem ata­ka­mi, jest jesz­cze inna meto­da oddzia­ły­wa­nia na czło­wie­ka, wyra­ża­ją­ca się w zna­nym już afo­ry­zmie: „Zło dobrem zwy­cię­żaj”. Choć nie wszy­scy, do któ­rych reko­lek­cje były adre­so­wa­ne, uczest­ni­czy­li w nich, to jed­nak nie były one przy­sło­wio­wą “orką na ugo­rze”, uka­zu­ją­cą ska­li­stą i nie­uro­dzaj­ną gle­bę serc ludz­kich, ale cza­sem rado­sne­go żni­wa dla wszyst­kich, któ­rzy pomo­gli w ich zor­ga­ni­zo­wa­niu, dla kate­che­tów świec­kich, któ­rzy całym ser­cem włą­czy­li się w to dzie­ło Boże, a przede wszyst­kim dla górow­skich kapła­nów tak bar­dzo zatro­ska­nych o ducho­we dobro człowieka.

Jani­na Wlaźlak
Pier­wo­druk: Prze­gląd Górow­ski 1994 nr 9 (66) s. 4–5